wtorek, 25 lutego 2014

002.I kryzys

Data: 25.02.2014
Wiek: 17lat
Wzrost: 174cm
Waga: 105kg
Cel: 65-70kg
Czas: Do studniówki 2015 

Cześć!
5 dni już za mną, niby nic, a mam wrażenie, że minęła cała wieczność. W każdej diecie podobno najgorszy jest pierwszy tydzień i w niektórych przypadkach drugi. Cały czas czekam, żeby one minęły. Zaczyna dopadać mnie kryzys. Mam ochotę na coś słodkiego, na słodzony napój, na dużą ilość węglowodanów, ahh. Ćwiczyć już mi się nie chce. Minął pierwszy szał, najchętniej położyłabym się na łóżku i zjadła pyszną orzechową czekoladę, ogólnie ciężko jest odchudzać się w domu, w którym dostęp do słodyczy jest i wszyscy je jedzą, ale wiecie co nie poddam się! Za rok o tej porze będę piękna, ot co! :)
Dobra koniec marudzenia, ale już! Jak minęły mi te ostatnie dni? Całkiem przyjemnie. Ze względu na ferie zdecydowanie łatwiej jest mi organizować sobie życie. Jem co 2-3 godziny 5 posiłków, nie dotykam jedzenia od 18.30. Hitem moich śniadań i kolacji stal się jogurt o dowolnym smaku z musli, lub sałatki czasem jest to mix sałat z supermarketów, do których dodaję łososia, a czasem domowe robione od początku do końca przeze mnie, pomiędzy posiłkami jem jabłka, marchewki, czasem wafle ryżowe. Co do obiadów tu jest ciężej. Ogólnie jem to co wszyscy tyle, że wszystkiego mniej, a za to 2 razy więcej surówki.Również ćwiczę, 30 przysiadów, 30 brzuszków, do tego jakieś dodatkowe ćwiczenia, czasem jest tak, że zamiast konkretnej ilości włączam jakąś piosenkę, do której aż chce się ruszać i ćwiczę w jej rytm. :) (Ogólnie w tym przypadku polskie disco jest całkiem ok). Do tego jeśli najdzie mnie ochota to ćwiczę sobie z nagraniami z youtube, mój faworyt:


Mam nadzieję, że niebawem kryzys minie i będę miała więcej chęci do dalszego działania. 3majcie się. :) Do napisania.